|
|
gfh >> środa, 13 stycznia 2010 19:01:44 trwa inicjalizacja, prosze czekac...shoutbox komentarze [0] -> >> czwartek, 8 stycznia 2009 12:05:10 hehehe komentarze [1] sunsetter >> czwartek, 23 października 2008 00:30:54 Podniosła mi głowę z chodnika tak, bym na nocnym niebie ujrzał spadającą gwiazdę. Ledwo zdążyłem pomyśleć życzenie gdy nagle moja głowa znów uderzyła o szare, betonowe płyty. Wstałem i powoli szedłem w stronę domu, co jakiś czas omijając dziwnie zaparkowane samochody, a na niebie nie było już żadnej spadającej gwiazdy. komentarze [3] 22:38 >> niedziela, 31 sierpnia 2008 11:55:06 22:09 komentarze [2] Conjuration >> niedziela, 20 lipica 2008 13:38:49 Czaszka rozłupana na włókna, oczy przemienione w meduzy; unosząc się na powierzchni, błądzę bylgocząc, wznosząc me zawodzenie i płodząc małe potwory które siedzą szydzące na małych kamyczkach w nurcie wszystkich mych mąk i na małych muszlach porzuconych przez życie. O głupcze, głupcze! Straciłem me najsłodsze szczęście. Gdzie jesteś Aine? Ach, zbyt bliska, zbyt chytra, zbyt daleka, a jadnek zbyt bliska! W dół cię cisnąłem, w odległą ciemność! W dal, ile miałem mocy. Błąkaj się tam, śmiej się, igraj pośród logowych strzał. Rozedrą one twe kruche ciało. Upadnij zdala ode mnie, nie zbliżaj się do mej wściekłości. Krzycz, padaj i śmiej się ze mnie, śliczna letnia piękności, póki Zima nie rozedrze cię w Strzępy, jak ty mnie rozdarłaś. Takie jest moje zaklęcie, kara dla ciebie, zaproszenie do mojego królestwa, gdzie podczas wiecznej nocy słowo me będzie ci prawem, gdzie każda rzecz wyrasta z grozy. Dziewiąty krąg to dla ciebie za mało. komentarze [4] ...(trzy kropki)...to takie smutne >> niedziela, 1 czerwca 2008 21:41:57 Wspólnie z Bladym postanowiliśmy zgłębić naturę EMO analizując poniższy wiersz naszego autorstwa. Uwaga! Przed przeczytaniem(a najlepiej też po) skontaktuj się z lekarzem lub farmaceutą. Trzeba być również przygotowanym na ogromną dawkę EMOwatości i mhroku. Zapraszam do ciemnego kąta pełnego mhrocznych i stłumionych we własnym wnętrzu cierpień. Drogie EMO z jednym się zgadzam: Nikt was nie kocha ^o^ Gdy cie nie widzę dusza ma łka Gdzie się podziała owca Twa? Czy mówiłem że mnie nie słuchała Kiedy futro swe oddała Moje serce krwawi jak ma ręka Gdy cię nie ma, noga mi pęka widze cie ciagle w mych mrocznych snach gdy ciezarowka o dom moj robi BACH! na szczycie gory widnieje czorny krziż czy ty jeszcze czuwasz czy może już śpisz? w ręce mojej czarna katana niczym włosy z dupy szatana Demony z serca swego wypędze I na PKP noc spędze Ciemna noc ogarnia mnie Straszliwa rozpacz kości mi gnie Żyłka mi pęka taka to udręka Z mego nadgarstka płyną krwawe łzy Bo za drzwiami ładna pogoda a nie Ty Siedzę jak zwykle w swym Czarnym kącie Bo od urodzenia mam małe prącie :) komentarze [4] http://www.otwic.com/abaddon.html >> czwartek, 1 maja 2008 13:20:02 komentarze [2] for(int i=123;i<126;i++,System.out.print(".")){} >> wtorek, 15 kwietnia 2008 15:29:27 TTL--; komentarze [1] hear >> piątek, 7 marca 2008 17:54:15 Wild Spirit, which art moving everywhere; Destroyer and preserver; hear, oh hear! komentarze [0] Liść >> sobota, 23 lutego 2008 03:20:14 Krok za krokiem, kolejny suchy liść ginie pod moimi stopami. Twój szept po mojej prawej stronie sprawia, że umarli w grobach przeklinają dzień, w którym dostrzegli światło. Ich nadzieja jest moją zemstą za życie, które nie dokona się w bieli, ale mino tego dalej idę. Zataczam się pijany wiatrem przelatującym przez jej włosy. Szkoda, że niesie on ze sobą rónież ziarna śmierci zebrane z cmentarnych otchłani. Możemy? tak, i to jest najgorsze, że dostaliśmy tą moc, która jest tu, teraz między grobami, przechadza się tak jak my, lecz ona nie boi się, że już nie wyjdzie poza bramy cmentarne. Może jednak warto tu zostać, jest przecież ta moc, która sprawia, że każdy szelest liści staje się muzyką dla naszych uszu. Tak bardzo chcę iśc do przodu, na zawsze świat oglądać z perspektywy zjawy, patrzeć na ciemnoniebieskie płomienie świec, na fioletowe płatki tulipanów. Możemy. Codziennie przeglądać się w zwierciadłach swoich nieskalanych światem dusz. Jeden prosty dialog - możemy? - możemy. A tak wiele niedoścignionych myśli ucieka przede mną chowając się w grobach mojej przeszłości. Tyle możliwości, których nie mogę wykożystać, bo są zbyt cenne, zbyt dużo mogą zniszczyć. Co sprawia, że to co rodzi się to, pomiędzy pałacami śmierci chce naszego szczęscia, wieczności, która przecież nie jest dla nas. Ja wiem. Niestety. komentarze [7] Aszdod >> piątek, 11 stycznia 2008 19:03:22 Stałem w porcie oczekując na przybycie statków z Egiptu. To już chyba koniec, Aszdod upadnie na kolana, tak jak upadał posąg Dagona. Już wtedy mówiono o końcu, ale nikt nie brał tego na poważnie. Choć mnie zawsze zastanawiało, co za potężna moc jest w tej skrzyni, którą ukradliśmy izraelitom, że nasz wielki Dagon pada co noc przed nią na kolana. Nie dane mi było tego poznać, król kazał oddać ją żydom. Stary władca nie ma już dość siły, żeby władać państwem, nie oprzemy się atakowi Egipcjan, a nawet gdyby się udało, to rośnie zagrożenie od strony asyryjczyków. Ta skrzynia była dla nas jedyną nadzieją, gdyby udało się ujażmić jej potęgę. Ale już jest za późno. Aszdod, jesteś takie wspaniałe, szkoda, że ratując swoje życie muszę cię opuścić. Ale wrócę tu kiedyś. Odwróciłem głowę od morza, słońce chyliło się ku zachodowi, jeszcze tylko modlitwa. Całe miasto zamarło, od paru dni ludzie oczekiwali najgorszego. Nie wiem ile czasu zajęło mi dojście do bram świątyni. Stanąłem przed wielkim, ale już nie tak pięknym posągiem Dagona. Chciałem modlić się o szczęśliwą podróż, ale nie mogłem. Nie będę klękał przed nim skoro on klęka przed innymi, wcale nie jest najwyższy, okłamał mnie. A teraz ja odrzucam go. Nagle coś zamroczyło mi zmysły, słońce zaszło, w świątyni panował fioletowy półmrok. Usłyszałem jego głos, taki sam jak zawsze, lecz nie był już straszny. Mówił o karze, ale nie odpowiedział przed kim klękał, zacząłem go zaklinać, nie bałem się jak kiedyś, szarpał sie przede mną, miotał po posadzce lecz nie mógł nic mi zrobić, wydawało mi się, że umiera. Poczułem czyjąś obecność, to Astarte przyszła mu na pomoc, daremnie próbowała ocalić go i przejąć na siebie jego ból. Kochała go tak mocno jak tylko może kochać bogini. A ja stałem niewzruszony, patrząc jak niknie nadzieja tysięcy ludzi naszego miasta, teraz już nie ma ochorony przed Egipcjanami. Nie wiedziałem, że bogowie czują ból, myślałem, że poprostu odchodzą. Okazało się, że nie jest potężny. Zabił go mój brak oddania, bo bóg nie może istnieć bez kapłanów, a ja byłem tym ostatnim, najpotężniejszym z nich. Przed bramą świętyni zaczął gromadzić sie tłum ludzi przyciągnięty odgłosami agoni dagona. Już było po wszystkim, pod moimi stopami leżało martwe ciało pięknej Astarte, a obok niej plama wody, tyle z niego pozostało. Otwarłem bramy, ludzie potrzyli w przerażeniu, "Wasz plugawy bóg umarł" - powiedziałem i odszedłem. Coś dziwnego się ze mną stało, od niepamiętnych czasów służyłem różnym bogom, patrzyłem jak się rodzą i jak umierają, widziałem jak wielki dagon miażdżył wszystkich swoich przeciwników, jak gasił słońca innych światów, jak najwyższych kapłanów i zaklinaczy omamiał śwym głosem. Nie bał się zaklęć, magicznych kręgów. Miało dojść do ostatniego pojedynku, z Egiptem, to była chwila próby, wydawał się być niepokonany, ten jeden, prawdziwy. Umarł, zamianieł się w wodę, bo był jej częścią. Teraz jestem bez pana, uciekam z miasta spisanego na starty owładnięty chęcią odnalezienia tej złotej skrzyni, i Prawdy w niej zawartej. Mknę przez czas, niepowstrzymany, przez życia moje i innych ludzi, szukam Go, Tego, którego symbolem była skrzynia. Ścigany przez Molocha, który chce pomścić swego pana nie spocznę póki jej nie odnajdę. komentarze [6] księga gości >> czwartek, 3 stycznia 2008 20:57:03 "Nie jest umarłym ten, który może spoczywać wiekami, nawet śmierć może umrzeć wraz z dziwnymi eonami" komentarze [1] rzeka >> piątek, 14 grudnia 2007 16:47:09 Siedziałem kiedyś na porośniętym trawą brzegu rzeki. U moich stóp falowała czarna woda odbijające jadynie światło latarnii i Księżyca. Na przewciwległym brzegu co chwilę pojawiało się światło latarki i słyszałem głos wołający z rozpaczą czyjeś imię. Kontury postaci pojawiały się tam czasami, tylko po to by za chwilę zniknąć w ciemnośći. Trzymając za szyjkę w połowie już pustą butelkę wina położyłem się i iparłem głowę o kamień wystający z ziemi, który dla **** byłby pewnie kawałkiem słoniny. Mój wzrok błądził po ciemnych chmurach i co jakis czas natrafiał na liście drzewa, które rosło obok mnie i szumiało przez cały czas, podobnie jak szumiała woda. Za moimi plecami znajdowały się ogromne płyty powstrzymujące brzeg przed osuwaniem się. Za nimi znajdował się chodnik i ulica. Nalge usłyszałem kroki Aine i poczułem jak wąsy ciemności wkradają się w moją duszę. Zrozumiałem. Leże teraz tak jak leżałem wtedy, lecz obok mnie nie ma już pustych butelek po winie. Na betonowych ścianach dookoła mnie czuć zapach pleśni, w powietrzu unosi się woń topionego wosku. Co jakiś czas słyszę kroki ludzi i ich modlitwy, które proszą o przebaczenie, ale nie dla mojej duszy. Wiem, że płomień tych świec nie jest moim światłem. Nadejdzie taki dzień, w których rozwalę mój kamienny sufit i pójdę jeszcze raz nad Rzekę. Jeszcze raz przewjdę się ściażkami pośród liści i jeszcze raz popatrzę na blask świec. Wiem, że jej już nie będzie, bo ja jestem wieczny, a w niej wieczne są tylko cierpienie i pusty śmiech. Wezmę do ręki telefon, napiszę SMS'a, który zniknie gdzież w przestrzeni. Napiję się wina i pewnie wrócę tu, bo już nigdzie nie znajdę swojego miejsca. Izraelskie lotnictwo przeprowadziło dzisiaj kolejny z serii ataków powietrznych na cele w Strefie Gazy. W sumie od środy w izraelskich nalotach zginęło co najmniej 17 Palestyńczyków, w tym dwóch nastolatków. Pięciu policjantów zostało zatrzymanych na Węgrzech w związku z podejrzeniem o zgwałcenie na służbie młodej kobiety w centrum Budapesztu. Były więzień CIA, pochodzący z Libanu obywatel Niemiec Khaled el Masri podpalił supermarket w Ulm, powodując straty w wysokości pół miliona euro. Jego adwokat powiedział, że był to "akt rozpaczy", wywołany urazem po torturach, jakim był poddawany przez Amerykanów w Afganistanie. Dwóch Irakijczyków pracujących dla amerykańskiej telewizji informacyjnej ABC News zginęło w Iraku - poinformowała stacja telewizyjna. Co najmniej 14 talibów zginęło a 10 zostało rannych w ataku lotniczym sił NATO na zachodzie Afganistanu. W dwu zamachach w Iraku zginęło sześć osób, w tym trzech policjantów. W japońskim mieście Nagakute nadal trwa impas pomiędzy policją a gangsterem, który zastrzelił policjanta i ranił trzy osoby, zatrzymując kobietę w charakterze zakładniczki. Co najmniej trzy osoby zginęły a 20 zostało rannych w piątek rano w wybuchu bomby na dworcu autobusowym w mieście Cotabato na południu Filipin, większość ofiar wybuchu to dzieci. komentarze [1] Kamienica >> piątek, 16 listopada 2007 21:30:53 Czy chodząc pożród śmierci powinienem sie jej bać? Jeżli tak nie jest to znaczy, że jestem tak pełny dobra, że wiem, iż nie może mi ona nic zrobić czy tak pełny zła, że czuję się jak u siebie? Co mogę zrobić żeby się o tym przekonać? Coś złego się ze mną dzieje, czuję to, wiem co to jest, ale boję się o tym pisać. Nie chcę by ktoś o tym wiedział, czszególnie Wy. Ostatnio stało się coś dziwnego, grariśmy w D&D, piliśmy piwo i duzo się smialiśmy. Piłem herbatę i odłozyłem połówkę cytryny na pustą puszkę po piwie. Nagle puszka przechyliła się, znalazła się w takiej pozycji, iz powinna upaść na stół, jednak poldniosła się. Nawet cytryna z niej nie spadła. Siedzę teraz sam w pustym pokoju, wszyscy gdzieś sobie poszli, wpatruję się w plamę, która pojawiła się niedawno na ścianie. Wczoraj ktoś pod naszymi drzwiami połozył bochenek chleba, leży tam do teraz, nikt nie wie skąd sie tam wzią. Jutro będzie u nas impreza, ciekawe co ze soba przyniesie, zimno mi jest, ogolnie jest zimno bo oszczędzamy na ogrzewaniu. Przedostatnią noc spędziłem na Nowej Hucie, pomagając koledzie rozwieszać plakaty. Powiem tyle ze były ciekawie i taka mała rada dla Was na przyszłość: Jak idziecie na noc rozwieszać plakaty to nie pijcie Komandosa bo chęć do pracy maleje z każdym łykiem. Ciężko, czasami cięzko się oprzeć by nie uczynić czegoś czego się nie chce. Czasami śmiejemy się z ludzi, z których nie powinniśmy. Czasami umysł odużony winem podsyła nam straszne myśli, których pragniemy, choć bez wina nie przyznajemy się do nich. Nie jestśmy wolni. Czasami, coś, czegoś, ktoś i wiele innych, za dużo tych słów, żadnych konkretów. Tego nie moznma tak zwyczajnie opisać, obedrzeć z całej niesamowitości i namiętności i opisać na zwyczajnym blogu takim jak ten. On nie potrafi wyrazić wszystkiego, choć pokazuje bardzo wiele, cholera, znów bez konkretów. Bez przemocy. Gdzie jest moja stara żydowska kamienica, opuszczona, własiciciele odeszli lub zostali zamordowani, od tamtj pory stoi ona pusta na takiej śmiesznej ulicy. Ma zamurowane wejście oraz okna, dookoła niej znajduje się stary ogród. Za tymi ścianami czai się świat Wam nieznany, rzeczy ktorych nie jestście sobie w stanie wyobrazić czekają na kolejnego odkrywcę, w którego wpuszczą wąsy ciemności. Osobę, na którą zarzucą całun pożądania, zabiją w niej wiarę i sprawią, że nienawiść będzie jedynym uczuciem, którę będą wyrażały ich myśli. Będą pragnęli dotyku, który pobudzał już mysły setek i pocałunku, który odbierał życie niczego nie świadomym istotom ludzkim. Zdrozy człowiek gdy widzi takie makabryczne wydarzenia ucieka, stara się o nich zapomnieć idzie sie pomodlić, dlaczego ja ciągle chcę wracać do tej przeklętej kaminiecy w której czeka mnie tylko śmierć z rąk odbierających mi nadzieję, nadzieję, która jest niezbędna do życia, pozostawiając mi jednynie łzy Aine na rękach. Zapraszam Cię, wejdź do kamienicy, drzwi, choć zamurowane stoja przed Toba otworem, wołaja Cię, tak jak kiedyś wołały mnie, zaklinam Cię nie słuchaj! Za duzo mozesz stracić, nie mowie o pieniądzach, mówię o Tobie, tam można stracić tylko siebie i potem tego żałować, tylko, że wtedy już jest za późno. Jestem teraz daleko od mojej kamienicy, wiem, że nie nie zobaczę jej długi czas, lecz gdy tam będę ona rozpali moje zmysły, sprazi, że znów będę cierpiał, patrzył i kłamał, płakał i prtzeklinał, nie jesteś sobie w stanie wyobrazić tego co tam się dzieje, Zapraszam! Ale nie chcę, żeby ktoś później mówił, że to moja wina i chciał poruczyć moje sumienie, to niemozliwe, po pierwszej wizycie sumieniee zostaje zamknięte w takiej butelce i tam gnije razem z innymi. Choć oni zawsze chcieli je odzyskać, to świadczy jednoznacznie o tym, że człowiek jest dobry i z natury tego dobra pragnie. Dlaczego ze mną jest inaczej, dlaczego choć staram się dać sobre świadectwo mam przeklęte myśli, które pragną stoczyć mnie na dno, ale nie tylko mnie, bo chcę stoczyć także Was, nie dajcie się, nie poddawajcie się Kamienica i Ja czekamy na Waszą zgubę. Uważajcie, okłamię Was. komentarze [3] Staruszek >> wtorek, 6 listopada 2007 23:28:55 Wczoraj wieczorem z mieszkania obok ktoś ukradł staruszka. Dziadek nie mógł chodzić i raz w tygodniu odwiedzała do przedstawicielka pewnej fundacji zajmującej sie właśnie takimi przypadkami. Wczoraj zastała otwarte drzwi i brak staruszka. Nie widomo co się z nim stało, moja hipoteza jest taka, iż porwał go poltergeist. Ten niesamowity duch oddał nam juz wszystkie płyty do Diablo II, moje spodnie i obie pojki, teraz potrzebował czegoś w zamian. Wybór padł na dziadka. A może ten starszy pan wyszedł bo już nie miał ochoty być ciężarem dla społeczeństwa. Zwyczajnie wstał i wyszedł, ozdrowiał. Zdał sobie sprawę z tego, że nikt go nie chce i postanowił dopasować się do społeczeństwa. Bo jak wiadomo jednak większość społeczeństwa potrafi chodzić. Dlaczego chciał być taki jak inni i chodzić jak oni? Każdy człowiek chce pasować do reszty? Można wypowiedzieć życzenia "Chcę pacować do reszty", tylko, że Prawda może to żle zrozumieć i zamini nas w cegłę w murze, albo klocek np: Lego. Powszechnie wiadomo, że cegły pasują do siebie, podobnie jak klocki lego(oryginalne, nie te podrabiane). Ostatnio przechadzałem się noca po Kazimierzu, tam jest niesamowicie, przychodzi na myśl pewne Wspomnienie, którego tu nie opiszę. Trafiłem na ulicę o identycznej nazwie jak ta z mojego Wspomnienia, a może to tylko było senne marzenie, zjawa? Po obu stronach były stare kamienice, nad głową wisiała latarnia, koniec tej brukowanej drogi znikał gdzieć w ciemności. Poszedł przed siebie, poczułem chłód w prawej ręce, znów wydawało mi się, że trzymam ją za rękę lecz nie było jej tam, nigdzie jej nie było. Chłód odszedł. Wspomnienie pozostało, nagle płot, gwiazda, mur, 2 drogi. Znów chłód, pustka obok mnie i Wspomnienie. Krótkie zdania, jak w powieści z trudem rodzonej przez rozmarzone beztalencie. Brak interpunkcji jak w wypracowaniu szkolnym i brak polskich znakow jak w rozmowie na gadu-gadu. Być może ona gdzieś tu jest, może gdzieś w sklepie, albo na chodniku, czeka by znów wypełnić moją rękę chłodem. Znów czuć jej bliskość, jej dotyk.Hmm, ale co z tą ulicą? skończyła się, nie byłga długa, ah! ta z Wspomnienia też nie była długa. Kurde:) tylw uliczek, zgubiłem się, po piętnastu minutach chodzenia trafiłem na duży trawnik z napisem "Cmentarz". Godzina i już byłem z domu (nie na cmentarzu, choć mój dom znajduje się na ulicy Mogilskiej). Właściwie to dom jest w innym miejscu. Tam gdzie Prawda, której szukam i tam gdzie moje Wspomnienie. Zrób coś dla mnie, zabierz mnie tam jeszcze raz, do domu, do Wspomnienia, chciałbym znów czuć to co rok temu w listopadzie. Ten chłód, który daje radość, ale potrafi i zabić. Twój chłód. To są banalne słowa, ale czy widziałeś kiedyś, aby ktoś w podobny sposób opisywał swoje spotkanie z butelką wina?? Jestem pewny, że jednej rzeczy nikt nie zrozumie, ulicy, tej szarej, smutnej, brukowanej ulicy w listopadową noc. Zeszłoroczną listopadową noc. komentarze [4] |
krzysini
|
picture from deviantArt